mural1polak

Wpis bardzo pouczający

Sierpniowa ulewa wyrywała z rąk parasole, gorące chodniki pachniały intensywnie mokrym kurzem i nogi po kostki tonęły w kałużach. Popłoch upychał ciasno ludzi pod przystankowymi wiatami, tworząc z nich jednolitą magmę utyskującą na warunki atmosferyczne. Lamenty o zmierzwionych grzywkach, przeziębieniach i całym zestawie życiowych tragedii zlewały się z deszczem i spływały po nagich ramionach. Minęłam tę magmę, zachwyciłam się prześwietlonym słońcem, akwarelowym pejzażem ulicy Święty Marcin i skręciłam w Kantaka. Deszcz już ustawał, ostatnie krople rozbijały się o bruk. Na tym zapleczu ścisłego centrum, między jednym klubem go-go a drugim lokalem, gdzie wstyd jest zaglądać, wysychał mural. Taki widok przyciągnąłby niejednego z was, nic więc dziwnego, że zwabił także Gracjana wraz z jego podejrzaną butelką.

Gracjan odstawił butelkę w bezpiecznej odległości i bez zażenowania stanął tyłem do mnie, a przodem do pomalowanej ściany, w celu zupełnie oczywistym. I choć wybór malowidła Blu nie był zbyt trafny, bo jest to jeden z nielicznych murali, które powstały w odpowiednim czasie, miejscu i w należyty sposób, to i tak z satysfakcją śmiałam się w duchu z symboliki tego zdarzenia.

Gracjan bez pośpiechu kontynuował swoją czynność, kiwając się na boki i przecierając co chwila twarz brudnym rękawem, gdy wszystko przybrało naraz bieg nie lada konfundujący. Nawet nie spostrzegłam, kiedy z pobliskiej bramy wyłoniła się grupa takich, co to gdyby chcieli, to by się z Gracjanem zażyle zaprzyjaźnili. W podobny sposób zniekształcali słowa i tak samo stawiali kroki. Nawet butelki mieli jednakowe. Jeden z nich odłączył się od reszty i trzęsąc się ze złości, stanął ramię w ramię z Gracjanem. Gracjan z trudem utrzymując równowagę, siłował się właśnie z rozporkiem, gdy wtem… spadł na niego niespodziewany cios w szczękę. Zatoczył się niebezpiecznie i runął twarzą w czarną kałużę.

- Nie szczaj Pan na murala! – zagrzmiał tamten, zbierając z chodnika gracjanową butelkę. I choć wcale nie wyglądał na takiego, co by się spodziewał dziś umysłowych uniesień, pił łapczywie to, co zebrał, kontemplując dzielnie splątany drut kolczasty i smutne twarze białych postaci na ścianie.

 

Read More